Nie każde zdjęcie potrzebuje wydarzenia. Między reportażami zostają kadry zrobione po drodze: kwiat przy ścieżce, światło o świcie, chmura, która przez chwilę wygląda jak twarz. Oto wybór z 2024 roku, od pierwszych wiosennych kwiatów po złote wrześniowe niebo.

Kwiecień: deszcz i pierwsze kwiaty
Magnolia kwitnie, zanim wypuści liście, więc przez kilka dni cały krzew to same kwiaty. Tego dnia złapały je pierwsze krople deszczu. Kilka dni później zakwitły narcyzy i tulipany.


Maj: wszystko kwitnie naraz
W maju trudno nadążyć. Rojnik murowy, ten z kamiennych murków i starych dachów, rośnie w rozetach: obok starej zawsze wyrastają młode. Według dawnych wierzeń rojnik na dachu chronił dom przed piorunem.




Śniedek baldaszkowaty po angielsku nazywa się star-of-Bethlehem, gwiazda betlejemska, od białych gwiaździstych kwiatów. Polska nazwa kojarzy się ze śniegiem: na wypadek, gdy chcesz zimy, ale bez mrozu.






Lipiec: świt nad Małym Wawelem
20 lipca o 6:28 pierwsze słońce oświetliło renesansowy zamek w Suchej Beskidzkiej. Zbudowano go w latach 1554–1558 dla Kaspra Suskiego, a miejscowi nazywają go „Małym Wawelem”. To jeden z najpiękniejszych zabytków renesansu w zachodniej Małopolsce.
Zdjęcie zamku o świcie otwiera ten artykuł.
Wrzesień: niebo, które coś mówi
18 września wieczorem chmury ułożyły się w kształty, w których każdy może zobaczyć, co chce. Po lewej las, a po prawej... czy to twarz pochylona nad dwiema małymi chmurkami? „Wszystko, co widzimy, jest tylko cieniem tego, co niewidzialne” – pisał Platon.

Chwilę później niebo zrobiło się pomarańczowo-złote, jakby otwierało się przejście do innego świata. Czy ktoś widział moją mapę do Narnii?
