Między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem zajrzałem do trzech kościołów, żeby zobaczyć ich szopki. Każda jest inna: monumentalne, ruchome Betlejem bernardynów w Kalwarii Zebrzydowskiej, parafialna stajenka pełna aniołów w Stryszawie i szopki z Bieńkówki, jedna z brzozowego drewna przed kościołem, a druga urządzona w środku jak dawna izba. Wszystkie wyrastają z tej samej tradycji, którą w 1223 roku zapoczątkował w Greccio święty Franciszek z Asyżu (pisałem o tym przy okazji inscenizacji w Bieńkówce).
Kalwaria Zebrzydowska: Betlejem bernardynów
W bazylice Matki Bożej Anielskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej co roku powstaje jedna z największych szopek w Polsce. Budują ją bernardyni, opiekujący się sanktuarium od jego początków, czyli od 1602 roku, gdy fundował je wojewoda krakowski Mikołaj Zebrzydowski. Zespół kościołów i kaplic kalwaryjskich jest od 1999 roku wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Tradycja szopki w klasztorze liczy około 400 lat, bo franciszkanie, do których należą bernardyni, od samego Greccio szerzą ten zwyczaj na całym świecie. Szopkę w obecnym kształcie, między nawą główną a prezbiterium, zakonnicy ustawiają od lat 70. XX wieku. Prace zaczynają się w listopadzie i trwają prawie dwa miesiące.
Rozmach robi wrażenie. Podest ma około 30 metrów kwadratowych, a tło tworzy malowana panorama szeroka na 11 i wysoka na 8 metrów, z rozgwieżdżonym niebem, księżycem i gwiazdą nad Betlejem. Na podeście stoi całe miasteczko z murami, wieżami i pałacem Heroda: białe domki na zboczach, kamienne schody, ogrody i mostki.


Szopka składa się z około 150 figur, sprowadzonych z Włoch. Około 50 z nich się porusza: rzemieślnicy pracują w warsztatach, kobiety zajmują się domem, kupcy stoją przy kramach z garnkami i warzywami. Przed szopką można stać długo i za każdym razem dostrzec coś nowego.



W skalnej grocie, pod czujnym okiem anioła z trąbką, leży Dzieciątko. Jego figura pojawia się w szopce dopiero w noc Bożego Narodzenia: podczas Pasterki, przy przygaszonych światłach, celebrans uroczyście wnosi ją do szopki, a w tym czasie śpiewany jest fragment Martyrologium Kościoła Rzymskiego o czasie i miejscu narodzin Jezusa.



Wieczorem 25 grudnia bazylika była wypełniona światłem. Złoty ołtarz główny i ołtarz z cudownym obrazem Matki Bożej Kalwaryjskiej, przed którym od wieków modlą się pielgrzymi, lśniły od świec i czerwonych gwiazd betlejemskich. W klasztornych korytarzach wiszą stare obrazy.



Przed bazyliką bernardyni postawili drugą szopkę: drewnianą stajnię z dużymi, malowanymi figurami Świętej Rodziny, aniołów, pasterzy i Trzech Króli. Po zmroku oświetlało ją ciepłe światło.



Stryszawa: stajenka pełna aniołów
Dzień później, w drugi dzień świąt, zajrzałem do kościoła św. Stanisława w Stryszawie. Szopka stoi tu w drewnianej stajence otoczonej choinkami i czerwonymi gwiazdami betlejemskimi. Obok Świętej Rodziny stoją święty Franciszek i ojciec Pio.



Najwięcej jest tu aniołów: małe figurki na sianie, a pod dachem stajenki anioły zrobione ze wstążek, złote, srebrne i niebieskie. Jest też krowa z osłem i mały mostek nad stawem.








Bieńkówka: dwie szopki, z drewna i jak dawna izba
W ostatnią niedzielę roku, 29 grudnia, pojechałem do Bieńkówki. Przed kościołem Przenajświętszej Trójcy stoi szopka z naturalnego drewna. Nad dachem świeci złota gwiazda betlejemska, a w środku są strugane w drewnie Maryja i Józef. Pod dachem wiszą malowane anioły w kwieciste wzory.






Wokół szopki pasą się zwierzęta zrobione z brzozowych gałęzi i polan: sarny, dziki i inne stworzenia.

W kościele czekała druga szopka, zupełnie inna. Urządzono ją jak dawną wiejską izbę: z kredensem z obrazkami świętych, koszem jabłek i orzechów, glinianymi garnkami, starymi obrazami w złotych ramach i choinką z szydełkowymi aniołami. Wśród tego wszystkiego stoją figury Świętej Rodziny, pasterzy i Trzech Króli.






Gdy wychodziłem, było już ciemno, a choinka przed kościołem świeciła setkami kolorowych światełek.
