Kolejny rok w kadrach zrobionych po drodze: od marcowego zachodu słońca nad Babią Górą, przez wiosenne kwiaty, nocny zamek i Tyniec nad Wisłą, po wrześniowy zmierzch z widokiem na Tatry.

Marzec: zachód słońca, przebiśniegi i zamek nocą
4 marca wieczorem niebo nad Babią Górą zabarwiło się na pomarańczowo. Babia Góra, „Królowa Beskidów”, ma 1725 metrów i jest najwyższym szczytem polskich Beskidów. Kilka dni później wiosna zawitała do domu: przebiśniegi w wazonie i pierwszy tulipan.


16 marca wieczorem poszedłem pod zamek w Suchej Beskidzkiej, nazywany „Małym Wawelem”. Nocą, w świetle latarni, mury wyglądają zupełnie inaczej niż za dnia. Czasem ściana zamku mówi więcej niż tysiąc słów, a przynajmniej kilka starych opowieści.



19 marca w Toporzysku odbywał się dzień otwarty w Folwarku. Przy dobrej pogodzie widać stamtąd Babią Górę jak na dłoni.



Maj: kwitnące sady i Tyniec
W połowie maja zakwitły jabłonie i pigwowce. W trawie przyczaił się czarny kot. Podobno przynosi pecha, ale ten pozował tak cierpliwie, że trudno uwierzyć w przesądy.



20 maja pojechałem do Tyńca. Opactwo benedyktynów stoi tu na wapiennej skale nad Wisłą od niemal tysiąca lat: klasztor ufundowano około 1044 roku. Widok z murów na rzekę jest jednym z najpiękniejszych pod Krakowem.




Czerwiec i lipiec: kwiaty
Czerwiec to łubiny, irysy i serduszka okazałe, których kwiaty zwisają jak sznur czerwonych serc. W lipcu słoneczniki z odwagą wychylały się w stronę słońca.




Wrzesień: zmierzch nad Tatrami
20 września wieczorem z Parszywki widać było Tatry. Po zachodzie słońca nad szczytami została tylko złota łuna, a w dolinach zapadała cisza. To magia zmierzchu w górach, kiedy natura szykuje się do snu. Kilkanaście minut wcześniej ostatnie światło oświetliło Wrzosowy Dwór, którego zdjęcie otwiera ten artykuł.

