Maskotki, naklejki, gadżety i żarty. Bez nich zlot byłby tylko parkingiem.
Fioletowy maluch z kaczorem w stylu Sknerusa McKwacza na masce, a pod nim walizki pełne złotych sztabek, monet i banknotów. Kto je zostawił? Może Grinch, który kręcił się obok, odkładał na prezenty. Nie wiadomo.
Volkswagen T3 i manekin pod przednim zderzakiem, jakby właśnie coś naprawiał. Naprawa w trasie to przecież część wakacji. Szkoda tylko, że silnik T3 siedzi z tyłu.
Rajdowy Opel z numerem 36 i dodatkowymi lampami. Do grilla przypięta pluszowa wiewiórka z wieczkiem „MASZ MOC!”. Maskotka i motto w jednym.
Mazda MX-5 w dwóch wersjach: prawdziwa z wysuwanymi reflektorami i miniaturowa z językiem i opadniętymi powiekami. Prawdziwa MX-5 trafiła do Księgi Rekordów Guinnessa jako najlepiej sprzedający się dwuosobowy roadster na świecie.
Kronika zlotów w bagażniku: tabliczki, dyplomy i naklejki z imprez, na które to auto już dojechało.Bagażnik pełen głośników, a klapa oklejona naklejkami. Na walizkę miejsca już nie ma.Elektronika z lat 90. w zbliżeniu: beżowa skóra, tempomat z przyciskami ON i OFF oraz radio Bose z kasetą i odtwarzaczem płyt CD. Kiedyś szczyt luksusu, dziś pełnoprawny zabytek.Mapa Europy na całą maskę, z wyrysowaną trasą i kozą-podróżnikiem z kijem i plecakiem. Właściciel chyba wie, dokąd jedzie.Plastikowy kogut na grillu Golfa. Wygląda, jakby pilnował kurnika.Paski Martini na masce. Te barwy przez dekady jeździły w rajdach i wyścigach na Lanciach i Porsche.Wystrój stoiska w stylu PRL: radio i pomarańczowy telefon z tarczą, maska przeciwgazowa na krześle i rzutnik do przezroczy „Ania”.Boombox Siemensa na słomie. W latach 80. taki magnetofon na ramieniu był szczytem mody.Najspokojniejszy uczestnik zlotu. Nie oceniał lakierów, po prostu był.